Ten Typ Mes "Bez komentarza"
No jacha, że wpływa. To jeden z liderów interaktywnego programu "Komentooy !". Nie widzę dokładnie (jestem początkującym prorokiem) co trzyma w dłoni, ale dusi klawisze jakby rehabilitował ścięgna. W lewym górnym rogu ekranu rozpoznaję twarz Magdy Mołek.
Pozostała powierzchnia, niczym w prehistorycznej grze "w węża" niknie pod szlakami kolorowych nitek. Każda nić ma inną barwę i tempo wzrostu. Zaczynam kojarzyć kompulsywne ruchy widza ze ścigającą się czołówką - paskami żółtym i turkusowym.
Nagle Magda (już raczej pani Magdalena) znika, choć nie milknie, ekran robi się żółty, miga parę razy i grubą czcioną pojedynczo wskakują litery;
"Lucyna ciongle cie kocham wruć !!! Misiek". Trwa to wszystko może 3 sekundy. Pani redaktor kontynuuje monolog o kolejnym wielkim geście cara Putina, ekran od dołu atakują nowe karłowate nitki. Telewidz, którego przyłapałem, widać ścigał się turkusem. Wraz z jego "kurwą mać" urywa się moja profetyczna wizja, nie dowiem się, co chciał wrzucić na screen.
Dziś od komentarzy mamy ekspertów. Przynudzają, wyglądają gorzej niż prezenter, mają kiepską dykcję, albo składają zbyt okrągłe zdania. Ale nie są zbędni w tym plastikowym świecie.
Zaganiana kobieta sukcesu, która do telewizji wkręciła się tytułem z dobrej uczelni, językami i prezencją ma tylko 24 godziny w dobie. Sorry.
Musi przygotować reportaż o wybuchu metanu na wieczór. A może zawaleniu się stropu. No chuj, o wypadku w kopalni, tak !?
Niestety, skończyła psychologię i nie ma o tym pojęcia. Bez pogrożenia paluszkiem prezenterki końcówka relacji nie ma racji bytu. Komu przyjebać, dyrektorowi ? Kontrolerom ?
Przebojowa głowa od reportażu dzwoni więc do ekspertów. Ludzi, którzy w kopalniach nie szukają bufetu z red bullem i biura dyrekcji, ale przyczyn wypadku na dole.
2020 r. jeszcze daleko. Nawet 2012 r. wydaje się abstrakcją. Jednak górniczy szeryf zaproszony do rozmowy w TVN 24 już teraz musi się ekranem dzielić. Z jego czoła wyrasta kinia80 i jej "kopalnie powinni zamknąć jak są przestarzałe", spinka od krawata jest myślnikiem dla Daarcka pointujacego "dosyć tej fuszerki !".
Inny przykład. "Express reporterów", mimo roztrzęsionych zdjęć i muzycznych wstawek plumkającego pianinka (żebym wiedział po które emocje sięgnąć), zawsze szanowałem. Za różnorodność tematów, za pokazywanie Polski od Pcimia po Kraków. Od jakiegoś czasu interaktywni widzowie zaopatrzeni w wyrób opiniotwórczopodobny typu ynternet/sms siekają krótkie komentarze na dole ekranu.
Spoko, ale po niejednoznacznym (sic!) reportażu o jedenastolatce, którą chce odzyskać matka oniemiałem. Dziadkowie wychowywali brzdąca dekadę, teraz mamusia się znalazła i przeprasza. Ojciec R.I.P. Proste
No nie do końca, jak to relacje rodzinne. Pianinko, napisy i "wracamy do studia w Warszawie".
Ciepły głos redaktora przestaje do mnie docierać, gesty nie przykuwają uwagi. Czemu ? Bo SZCZYPIOR i Gumiś już wiedzą, co jest najlepsze dla małej bohaterki "Expressu"; "taka matka to nie matka - to jest dziwolag !", "gdyby miala wybor wybralaby matke !"
No panie. Przecież ta skołowana latorośl to ogląda. Jej życzliwi kumple ze szkoły na pewno. Sprzeczne emocje, wątpliwości, poplątane losy, transport z kamerą, operatorem, reżyserem i resztą, światła w studiu, wieloletnie doświadczenie wrażliwego prezentera... i na jedną czwartą tego wszystkiego Gumiś i SZCZYPIOR.
Ludzie od kontroli błyskotliwych komentarzy śpią. Przechodzą najdurniejsze teksty. Dziewczynka z dwoma mamami płacze w poduszkę, przestanie po długiej terapii dopiero za 17 lat. Cóż, przyszli nobliści milcząco oceniają sprawę jedynie w duchu.
Obejrzałem też następne wydanie "Expressu...". Nadzieję w moje serce tchnął jednak nie Pen clubber wśród komentatorów.
Był to ktoś, kto postanowił zwalczać Web 2.0 ich własną bronią. Ktoś, kto nie dbał o wyszukane pseudo. Ktoś, kto złaknionym misji w "publicznej" milionom oświadczył bez zakłóceń:
"PawelHawran: Mam pryszcza na penisie"
Beastie Boys krzyczą na twoją cześć "Sabotage !"




